Miesiąc: Październik 2015

Dlaczego przy BMI wynoszącym 23 jestem na diecie?

Możliwe, że to wina kompleksów, możliwe, że to są problemy z samooceną, możliwe, że kaprys. Najbardziej prawdopodobne jest to, że przy miłości do jedzenia, fast foodów i braku systematyczności musiałam sobie narzucić jakieś ramy. Zaczęłam kolejne studia. Dalej, przynajmniej raz w miesiącu wyjeżdżam na delegację w Polskę. Do tego wszystkiego postanowiłam rzucić palenie. POTRZEBUJĘ pilnować się, by nie zacząć zajadać myśli, które do tej pory puszczałam z dymem.

Po szalonym okresie, jakim był dla mnie 2014 rok, wróciłam do mojego leniwszego planu dnia oraz pracy nad projektami głównie w domu. Zaczęłam sypiać więcej. Gdy stanęłam na wadze okazało się, że od grudnia przybierałam mniej więcej po kilogramie na miesiąc. A mamy już październik. Jest mnie zatem więcej o około 10 kg. Podobno średnio to widać na pierwszy rzut oka. Jednak…

Zdjęcia z ostatniego spotkania ukazały mi, że zajmuję trochę więcej miejsca niż do tej pory. Spodnie zaś, w których chodziłam przez kilka sezonów dramatycznie przywołały mnie do ładu. Jak już weszły mi na tyłek i udało się je zapiąć uwydatniły piękną oponkę jaką w tym czasie wyhodowałam na wysokości pasa, chwilę później zepsuł się zamek w rozporku. Kiedy postanowiłam kupić sobie nowe, porządne jeansy rozmiar 36, okazało się, że muszę skorygować moje wymagania co do ich rozmiaru. Nogawki rurek nawet jak już zostały naciągnięte na łydki i przeszły przez kolana utknęły smutno w połowie ud. Po korekcji rozmiaru spodni na 38 wyszłam szczęśliwa ze sklepu z nową parą spodni, szczuplejsza na portfelu ale z WIZJĄ.

Nie mam zamiaru wracać do mojej poprzedniej wagi bo wiem, że było to niezdrowe. Chcę jednak zmienić proporcje składu mojego ciała. Pragnę dążyć do tego, by mieć więcej mięśni, a mniej tłuszczu. Lepiej się nawadniać. Do tego super byłoby wrócić do ubrań w rozmiarze 36 i czuć, że pasują, a nie wmawiać sobie i wszystkim wokół, że pasują. Zatem czas na dietę. Czas zacząć się ruszać. Czas na zmiany!

Reklamy

Itako, kolejne lata mej wędrówki płyną!

Prawie co roku, odkąd zaczęłam pierwsze studia (X czasu temu), w okolicach lipca odczuwam ZEW.

Zew porównywany do śpiewu syren z Odysei, czy też legendarnego i wewnętrznego głosu lemingów, który każe tym małym stworzeniom (czy też dużym marynarzom) porzucić to co robią, wyruszyć przed siebie i biec, biec, biec aż do urwiska (lub adekwatnie burty) i hen dalej ku zagładzie! Brrrr!!!

Mój Zew jest Zewem podzielanym z grupą ludzi, których czasem porównuje się do lemingów. W środowisku nauczycieli i akademików aktualnie trwają dyskusje. W kuluarach co jakiś czas pojawia się pytanie: czy młodzi ludzie znajdujący się świeżo po maturze i pędzący na studia, uparcie twierdzący, że po nich będą mieć pracę i to w zawodzie, to aby na pewno ludzie samodzielnie myślący czy też istoty podążające za tłumem bez wiedzy po co i dlaczego. Tym bardziej, że studenci wyższych szkół prywatnych lub też uczelni prywatnych co jakiś czas rzucają przeżutym sloganem: „płacę to wymagam dyplomu ukończenia studiów”.

W te wakacje, gdy znów poczułam ów Zew, nie walczyłam z nim, nie zaklejałam sobie pszczelim woskiem uszu, ani nie kazałam przywiązywać się do masztu, lecz poddałam się mu z radością sześcioletniego dziecka idącego na rzeź, tzn. do pierwszej klasy. Złożyłam komplet dokumentów na nowy kierunek studiów. Po raz kolejny „jestę studentę”! I oby nie na prostej pochyłej do bycia lemingię… Czy też rozbicia się na skałach otaczających Wyspę Wiedzy.

Jakie mną kierowały motywy? Ujmijmy je jako imperatyw wewnętrzny oraz chęć by się rozwijać dalej. By nie żałować, że mając czas, warunki i okazję nie zrobiłam czegoś, co zawsze mnie ciekawiło. Może pomoże mi to też lepiej zreorganizować się? Bo jak na razie, ku zgrozie mojego Mężczyzny z większością spraw ważnych zwlekam na ostatnią chwilę. Czas pokaże czy osiągnę zakładane cele. Mam nadzieję, że trafię na sensownych ludzi na nowych studiach. A jeśli nie, to nie padnie na mnie klątwa leminga i nie przejdę metamorfozy do tego stopnia, by po roku usłyszeć o sobie „dołączyła do stada lemingów”. May the Force be with me.